20 cze 2013

Rozdział 13

Niech deszcz pada; oczyści mnie.

Jeśli jest coś przydatnego, czego nauczył mnie ojciec to to, żeby zawsze mieć przy sobie parasol. A kiedy wysiadłam z pociągu i zobaczyłam, że padają wiadra lodowatego deszczu, to rada się przydała. Przemoczone buty i woda pluskająca z płytkich kałuż wokół moich stóp-czyli normalny spacer z dworca do domu. Ale ponieważ droga do mojego mieszkania była dosyć długą wycieczką, to postanowiłam poczekać cierpliwie na taksówkę.
To nie mogło pomóc, ale postanowiłam powspominać  noc, którą spędziłam wspólnie z  Zayn’em. To było nawet lepsze, niż planowałam w głowie noc wcześniej. Po prostu tak łatwo było mi  rozmawiać i śmiać razem z nim. Czułam się tak swobodnie. Jego subtelne aluzje nie chciały kontynuować zabawy, chociaż były dość pocieszające.
Znowu uśmiechnęłam się nieco, kiedy machnęłam ręką do nadjeżdżającej taksówki. Szybko otrząsnęłam parasol i szybko poszłam do samochodu omijając ciężkie krople deszczu. Podałam kierowcy adres i usiadłam czując się swobodnie pierwszy raz w tej chwili. I nie ma się co martwić. Mój stresujący referat był skończony i odłożony. I nie mam zajęć przez następne dwa dni. Podczas powrotu pociągiem do domu dowiedziałam się, jak wyłączyć powiadomienia e-mail o nowych followersach i wzmiankach na twitterze. I spędziłam wspaniały wieczór z niesamowitym chłopakiem. W tym momencie nic nie może zdjąć mojego małego uśmieszku z twarzy.
Kiedy taksówka zatrzymała się, zapłaciłam za przejazd i powoli otworzyłam drzwi. Wyciągnęłam parasolkę i rozłożyłam ją wypełniając przestrzeń przede mną. I nawet nie wiem dlaczego próbowałam chować się przed deszczem z moim przemiłym parasolem, chociaż i tak byłam już mokra. (Uwaga autora: sprośne myśli… mam taką.)
Zaczęłam pędzić po schodach do mieszkania, gdy coś zwróciło moją uwagę. Coś.. a może ktoś? Zmrużyłam oczy w stronę małego pubu obok mojego mieszkania. Widziałam sylwetkę mężczyzny, wymachującego dłońmi i trzymającego kieliszek czegoś, co zgaduję, że nie było sokiem jabłkowym. Krzyczał coś, ale nie mogłam tego zrozumieć. Jego postura zwiększyła się, kiedy podszedł bliżej.
W tym momencie nie jestem pewna, dlaczego nie zatrzasnęłam drzwi i nie pobiegłam jak najdalej od tego szalonego pijanego. Po prostu patrzyłam na niego zwężonymi oczami. Nie mogłam zrozumieć jego wyrazu twarzy i słów. Ale po chwili stały się bardziej jasne, tak jak i jego znajomy głos. Moje ramiona spięły się kiedy zobaczyłam jego mokre loki opuszczone na czole.
- Oi! Scarlett!- Harry krzyczał kopiąc w kałużę swoim czerwonym conversem i zbliżając się do mnie. – Czy to ty, kochanie?- Jego głos był niewyraźny. Moje oczy rozszerzyły się a stopy zeskoczyły na mokry cement, stawiając kroki w jego kierunku. Mój umysł był bardziej niż zmieszany. Szybko przypomniałam sobie, że nie powinno mnie to obchodzić.
- Co tutaj robisz Harry?!- Krzyknęłam do niego. Potworne krople deszczu dźwięczały na budynkach i chodnikach, czyniąc, że atmosfera była głośna. Harry potknął się o mnie, biorąc duży łyk alkoholu z jego zimnego kubka.
- Podoba mi się sposób, w jakim wypowiadasz moje imię, z tym amerykańskim akcentem. – Zachichotał. –Haaarr-eee- Uśmiechnął się, udając mój głos i biorąc kolejny łyk piwa. Pokręciłam głową na jego niedojrzałość.
- Poważnie Har- zatrzymałam się przed wypowiedzeniem jego imienia, gdy zaczął rechotać. – Dlaczego tu jesteś, w Oxfordzie, w sobotni wieczór?- Harry rozejrzał się a jego twarz zmieniła się drastycznie. Jakby uświadomił sobie właśnie gdzie jest.
- Nie wiem.- Wyciągnął kołnierzyk jego kompletnie przemoczonego swetra. – Czy myślisz, że możesz pomóc mi to wyjaśnić?- Przewróciłam moimi piwnymi oczami, kompletnie sfrustrowana pijanym Styles’em. Harry leniwie uśmiechnął się do mnie, a dołeczki zarysowały jego uśmiech. Odrzuciłam głowę do tyłu, kiedy wysiorbał resztki drinka.
- Ukradłeś tą szklankę?- Zapytałam. Harry złączył brwi razem i postukał palcami w mokre szkło.
- Myślę, że tak!- Zaśmiał się. Na pierwszy rzut oka bardzo pasował mu uśmiech. Jeśli nie stalibyśmy w strugach deszczu i nie byłby pijany, pomyślałabym, że jest uroczy. Ale patrząc na naszą sytuację nie mogłam tego zrobić.
- Cóż, chcesz żebym zadzwoniła po taksówkę czy coś? – Harry przestał się śmiać.
- Mieszkasz w pobliżu?- Zapytał, przechodząc tuż obok mnie. Podbiegłam do niego, starając się nadążyć za jego długimi krokami.
- Oh, to nie było na mojej liście rzeczy do zrobienia - powiedziałam, szukając kluczy w torebce. Harry wpatrywał się we mnie. Jego powieki powoli zamykały się na przekrwionych oczach. Nawet nie zauważyłam jak czerwone były, przeszywał je odcień różu i były spuchnięte. Jakby płakał. Trochę szarpnęło mnie za serce, kiedy zobaczyłam grymas w kącikach jego ust. – Ale.. dlaczego nie wejdziesz do środka, i, uh, nie wysuszysz się?- Wyszeptałam.
Jego suche usta wymusiły uśmiech, kiedy zrobił dwa kroki do mojego mieszkania. Ulżyło mi, kiedy otworzyłam drzwi, bo zrobiłam wcześniej jakieś porządki. Powiedzmy, że nie zawsze byłam schludną osobą. Harry rzucił buty obok drzwi i zachwiał się, łapiąc kanapę i chroniąc się w ten sposób przed upadkiem. Skuliłam się widząc jego przemoczone ubrania na materiale moich mebli.
-Trzymaj- wyciągnęłam rękę. – Idź do łazienki się przebrać, a ja wysuszę twoje ubrania - Harry złapał mnie za rękę i podniósł ubrania.
- Jak miło z twojej strony, panno McVay - powiedział z królewskim akcentem. Chciałam się uśmiechnąć, ale nie zrobiłam tego, kiedy zobaczyłam, że zaczął się rozbierać naprzeciwko mnie. Jego czarny, przemoczony sweter już leżał koło nóg i narobił bałaganu. Już próbował odpiąć klamerkę od paska, kiedy wrzasnęłam na niego, aby przestał.
-Nie zaprzeczysz, że moje nagie ciało byłoby całkiem super - mrugnął do mnie. Wypuściłam odgłos obrzydzenia i zamknęłam za nim drzwi. Ale przełknęłam szybko ślinę, kiedy próbowałam wymazać z pamięci obraz jego długiego, wyrzeźbionego torsu. Linia jego bokserek Tommiego Hilfiger'a zerkała na mnie z zza jego spodni. Ciężko pokręciłam głową i zgarnęłam z podłogi sweter i spodnie, które wyrzucił z łazienki. Kliknęłam na kilka przycisków i obserwowałam, jak jego ubrania suszą się w suszarce do ubrań w zakątku mojego mieszkania. Kiedy moje oczy były zahipnotyzowane wirującymi ubraniami, podskoczyłam lekko, kiedy usłyszałam niski grzmot w oddali. Westchnęłam głośno. Od zawsze nienawidziłam burzy. Bez względu na to ile mam lat, już zawsze będą dla mnie piekielnie straszne.
Przedarłam się przez salon do łóżka, ale byłam bardzo niezadowolona, kiedy zobaczyłam ciało Harry’ego otulonego puszystą kołdrą. Wywróciłam oczami,  co wydawało się, że robię  to już tysięczny raz dzisiejszej nocy i ruszyłam w stronę łóżka z pięściami zaciśniętymi na biodrach. Wszystko, co mogłam zobaczyć na kołdrze, to niechlujne loki Harry’ego. Nadal były nieco wilgotne, ale tylko na szczycie. Odchrząknęłam i zobaczyłam rzucające mu się na twarz zaczerwienienie.
-Oh - wyszeptałam.
Worki pod jego zielonymi oczami były gładkie. Jego usta różowe i opuchnięte, a policzki straciły kolor. Jego czarne rzęsy były zbite i wilgotne.
Właśnie złapałam Harry’ego Styles’a na płakaniu.
- Harry..- powiedziałam ściszonym tonem. Opuściłam moje ciało tak, że siedziałam obok niego. Odsunął się szybko. – Harry, co się stało?- Zmusił się do śmiechu, zanim się odezwał.
- Co? Nic, po prostu masz wygodne łóżko - powiedział próbując zmienić temat. Powoli zamrugałam i złączyłam usta w cienką linię.
- Jestem pewna, że nie jest tak wygodne, że zmusza cię do łez - oparłam głowę na ręce, szukając odpowiedzi w jego twarzy i oczach. Nie dostałam żadnej. Były puste, zaciszne, zamurowane. Oparł się na łokciach i potarł grzbiet nosa palcem. Zapewne przez fakt, że był oszołomiony, czy coś.
-Poznałem kogoś - zaczął a ja nadal miałam zmieszanie na twarzy. – To jest powód, dlaczego jestem tutaj, w Oxfordzie, spotkałem kogoś. Chciałem porozmawiać.
- Zgaduję, że to jakaś dziewczyna. Ale wiesz… nie osądzam cię - wzruszyłam ramionami, próbując poczucia humoru, aby rozjaśnić nastrój Harry’ego. Posłał mały, łamiący się uśmiech, kręcąc głową.
-Tak, Scarlett. Dziewczyna. Do tego cholernie wstrętna - opuścił łokcie i z  powrotem opadł na kanapę. Przetarł twarz dłońmi i znowu stworzył hałas przez jego jęk.
-Więc… kim ona jest? - Powiedziałam kiedy jego jęki ustały. Odsłonił dłonie z twarzy, a zrobił to w taki sposób, jakby grał w –buu-buu- z dzieckiem. ‘Jeśli ciebie w ogóle obchodzi moje pytanie.’ Podrapałam się niezręcznie po przedramieniu.
-Nie martw się o to - obrócił się tak, że jego ciało leżało teraz bliżej mnie. Westchnęłam i wydęłam wargi.
Harry wydawał się mieć dużo na głowie, a  ja nie chciałam wtrącać się w coś o czym nie chciał rozmawiać. Brzmiał tak jakby ta kobieta naprawdę go zaintrygowała albo dużo dla niego znaczyła. Brzmiał tak, jakby naprawdę miał uczucia.
-Wiesz, że masz niesamowite usta - jego bełkot powrócił.
Cofam to. On nie ma uczuć.
-Słucham?- Próbowałam nawiązać z nim kontakt wzrokowy, ale zauważyłam, że wpatruje się w moje usta. Co było dla mnie trochę niekomfortowe.
-Twoje usta. Są ładne. Lubię je - uśmiechnął się i podciągnął otaczający go koc. – I są niezwykle miękkie - czułam przez sekundę, jak czerwienią mi się policzki. –Jak u dziecka
Śmiałam się niezręcznie z jego chaotycznej mowy.
-Scarlett, masz baby lips.- Szybko przesunęłam palcami po ustach, ale przestałam kiedy zobaczyłam uśmieszek Harry’ego wywołany moją reakcją. Odetchnęłam głęboko i starałam się zmienić temat, ale Harry przejął inicjatywę.
-Więc zostaję tu na noc?- Jego ciężkie powieki zaczęły opadać. Mogłabym powiedzieć, że jest wyczerpany. A był pijany i płakał przez dziewczynę. Nie mogłam go wykopać i powiedzieć, żeby się odczepił. Aktualnie mam serce.
-Jasne - usłyszałam swój szept. Oczy Harry’ego się zamknęły, a na jego czerwonych ustach rozciągnął się uśmiech. Stoczył się z powrotem na plecy. Założył ramiona za głowę.

- Dobranoc, baby lips - wymamrotał Harry, zanim odpłynął.
_______________

Bardzo, bardzo przepraszam, że musieliście czekać, ale jest taka ładna pogoda, że nie mogłam znaleźć czasu na tłumaczenie :c
@xhighway 

21 komentarzy:

  1. znalazłam to wczoraj i jestem totalnie zauroczona. Wiem, że to nie Twoje opowiadanie, ale chce Ci przynajmniej podziękować za to, że je tłumaczysz (i jak dobrze!)
    pozdrawiam, życzę miłych ciepłych dni i czekam nn
    L.

    OdpowiedzUsuń
  2. "-Dobranoc, baby lips." jejku świetne ! nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ! xx
    ~ @hey_swaggy

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak Ona mogła się nie domyślić, że chodzi o nią! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. YCHHH... BLE-SERIO, HARRY?! ;P BĘDZIE COŚ W NASTĘPNYM Z ZAYNEM??? ;( HARREGO MAM DOSYĆ ;)
    ~ Madzia <3

    OdpowiedzUsuń
  5. już nie wiem czy bardziej shippuję Harlett czy Zarlett haha xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem z Tobą, też już nie wiem xD
      PS; świetne, cudowne, najlepsze opowiadanie ! :)

      Usuń
  6. koleżanka mi poleciła i przeczytałam wszystko :)) świetne, wiem, że nie wasze, ale naprawdę szanuję ludzi, którzy tłumaczą, więc dziękuję :)
    Nie lubię opowiadań gdzie jest jedna dziewczyna i dwóch chłopców z zespołu, ale to opowiadanie mi się podoba. Jeszcze raz dzięki za tłumaczenie xx

    OdpowiedzUsuń
  7. yeah nareszcie kiedy nn??

    OdpowiedzUsuń
  8. Co z Zaynem !!!??? My chcemy Zarlett <3 hahaha, przynajmniej połowa z nas ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niezwykłe jest to opowiadanie <3 Kocham ten blog
    Jesteście świetne ;* A co do rozdziału to szkoda mi było Hazzy :/ Scarlett nie odwzajemnia jego uczuć... narazie ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. fascynujące :) jestem za więcej Harrlet <3
    pozdrawiam i ściskam gorąco moją ulubioną baby lips blogerkę :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW !!! krótko mówiąc jesteś genialna też jestem za Harrlet <3
      gorące pozdrowienia :_**

      Usuń
  11. piszesz mistrzowsko :) czekam na następny rozdział :*
    zapraszam do mnie : http://kochajmnienieprzytomnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. kiedy następny przetłumaczycieee??? xd jesteście super tłumaczkami ;p
    co do Harrlet i Zarrlet to kocham obie pary i za cholerę się nie mogę zdecydować! ale Harry był sodki w tym rozdziale xd
    Kocham Was ^^
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  13. O jejku jaki on jest słodki <3 Kocham Harry'ego :**

    OdpowiedzUsuń
  14. o matko :
    "- Dobranoc, baby lips. " padłam...padłam!!!
    Wcześniej nie mogłam zdecydować się czy shippuję Zarrlet czy Harrlet! Ale odpowiedź już znam! Zdecydowanie Harrlet! <3 Cholerka po między nimi jest prawdziwa chemia *o*
    Ten rozdział jest moim ulubionym! Jest mega słodki *-*

    Pozdrawiam, Rons<3

    PS. Tłumaczenie jest cudowne;) I bardzo dobrze się czyta;)

    OdpowiedzUsuń